Żyjemy w globalnej wiosce w epoce elektronicznych encyklopedii, gdzie wszystko staje się możliwe, każda trudność, zwłaszcza techniczna może być przezwyciężona, gdzie szybkie zmiany nie pozwalają na to, by się nam nudziło ale czasem także nie pozwalają na zatrzymanie, zastanowienie się, zadumę. Nasze myśli co chwilę modyfikują nowe informacje, osiągnięcia a strony internetowe podmieniają obrazy.
W dzisiejszej grafice wszystko jest dopracowane w najdrobniejszym szczególe, duże, mnóstwo trudności przezwyciężonych. Zapożyczenia stają się powszechną metodą twórczą, a twórcy repertuarem z wielkiego katalogu możliwości. Koniec kompleksów i skrupułów, wszystko może się zdarzyć, często szaleństwo bez większych konsekwencji.
Grafika jako dziedzina podwójnego bytu, towarzysząca nieustannie określaniu i gubieniu granic sztuki, to przecież nadal coś bardzo konkretnego, istniejącego jako materia i jako energia. Materia formy bywa kodem dostępu.
Tworząc pracę dyplomową z grafiki warsztatowej postanowiłam sięgnąć bezpośrednio i pośrednio do materii, która jest dla mnie materią wewnętrznej grafiki i która wciąż posiada w sobie energię całego zaplecza, w którym wyrosłam a które postanowiłam wydobyć na światło dzienne właśnie w tej pracy.
Grafika, szczególnie ta dzisiejsza, daje prawdziwy smak wolności, pozwalający budować wszystko od początku. Grafika zapomnienia czy grafika przypomnienia?
Bycie artystą to nieustanne zadawanie sobie pytania o tożsamość. Moja „sztuka” to produkt na który składają się : ja, scenariusz na moje życie zapisany w genach, scenariusz na moje życie zapisany w życiu rodziny, w krajobrazie w którym dorastałam i scenariusz zapisany w memach, czyli w tradycji i kulturze.
Temat szycia jest dla mnie niezwykle ważny, powiązany ściśle z przeszłością i zawiera dla mnie archetypiczne wartości. Podejmuję się szycia ze świadomością stereotypowych sądów przypisywanych szyciu, jako zajęciu powiązanym z kobiecością. Chciałabym jednak pracy z tkaniną nadać nowego znaczenia. W pracy tej ważny jest dla mnie szczególnie bezpośredni kontakt z materiałem, będącym wewnętrzną matrycą graficzności tego, co było tego, co odciska swe piętno i o czym pamięć nosimy w sobie nawet nie zdając sobie sprawy.
Historia, którą opowiada moja praca jest zindywidualizowana, tak jak przeszłość, która jest osobistym przeżyciem każdego z nas. W pracy tej przywołałam pospolite przedmioty jak : koń na biegunach, szachownica, lampa wieczorna, narzuta, serwetki, poduszki - rzeczy, które są w większości domów a na które nie zwraca się specjalnej uwagi. Nie chodzi mi jednak o banalność i powszechność tych przedmiotów, ale przez ich przywołanie, skonstruowanie na nowo, wykorzystując do tego celu konkretne materie, skłaniam się ku afirmacji ich urody i siły z jaką ugruntowały się w mojej pamięci, związanej z dzieciństwem, klimatem domu rodzinnego i domu dziadków. Jesteśmy zadomowieni w tym, co nas otacza i dążymy do tego zadomowienia. Między reliktami naszej utraconej przeszłości rozpięte jest życie, upływ czasu, ruiny wspomnień, bliższe temu, co minęło niż teraźniejszości.
Teraźniejszość w każdej chwili zamienia się w przeszłość. Na co dzień nie myślimy o naszej przeszłości, o krajobrazie wewnętrznym domu w którym wyrośliśmy, ale czy bylibyśmy takimi a nie innymi osobami, gdyby nie konkretne miejsce w którym się urodziliśmy, osoby, które nas wychowywały? Często dopiero wtedy, gdy ktoś lub coś znika z naszego życia możemy zdać sobie sprawę z tego ile straciliśmy, tak jak obecność człowieka wyraża się w jego braku. Puste ubrania ten brak uświadamiają. Ułamki, skrawki, fragmenty rzeczy pozostawiają przestrzeń dla interpretacji, własnego odczytywania historii i umieszczania w niej własnego życia. Ludzie istnieją poprzez rzeczy, w ich egzystencji ukrywają się cienie ich użytkowników. W kawałku materiału pozostaje coś, dzięki czemu możemy o nim pamiętać. Zbieranie to zatrzymywanie śladów, docieranie do aury i próba jej zachowania, utrwalenia nie tylko w pamięci, ale także w zasięgu ręki.
Z jednej strony dążę do pokazania urody w pierwotnej, surowej postaci „moich” przedmiotów z dzieciństwa, urody prowokująco bezinteresownej, z drugiej strony urody nie czysto zewnętrznej, ale wiążącej się również z faktem istnienia rzeczy, wspomnień i ich układów, prowadzących poprzez przeżycie estetyczne do przeżycia egzystencjonalnego. Nasza codzienność, krajobraz współkształtuje z nami symbiotyczny organizm.
Fragmentaryczność, rozbicie, kalejdoskopowy obraz przeszłości, dzieciństwa stały się dla mnie niejako matrycą grafiki osobistej, będącą składanką części z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Dopełnieniem zaś tego procesu stało się spożytkowanie konkretnych, symbolicznych dla mnie materii, jak suknia ślubna mojej mamy, fragmenty koronkowych wykończeń koszul nocnych, pościeli, becików, woalek czy welonu.
Tematem łączącym wszystkie moje prace jest przede wszystkim pamięć. Wspomnienia z dzieciństwa jako archetypiczne znaki, opowieść o przemijaniu i pamięci poprzez przedmioty łączące się z domem rodzinnym i domem dziadków, w których dorastałam. Dom jest pojęciem fundamentalnym, znanym każdemu, przez co może sprawiać wrażenie oczywistego. Definicja słownikowa może podać określone ramy pojęcia domu, natomiast skojarzenia poszczególnych ludzi dotyczące tego pojęcia są różne, tak jak różne są nasze doświadczenia, wrażliwość, historie osobiste.
Projekt mojej pracy dyplomowej powstał między innymi jako reakcja na procesy zachodzące we współczesnym społeczeństwie, gdzie szybkie tempo życia, szybka wymiana informacji pochłanianych w imię funkcjonalności, odsłania coraz częściej bezduszną stronę naszej cywilizacji. Załamywanie się tradycji oraz więzi międzyludzkich doprowadza do braku poczucia bezpieczeństwa i stabilności przy jednoczesnej złudności wizji świata produkowanego przez media. Życie codzienne, koncentrujące się wokół domu i rodziny, odsuwa się coraz bardziej na dalszy plan. W zakresie sztuki mówi się o zagubieniu artystów w potężnym przepływie obrazów i symboli pochodzących z różnych kultur. W związku z tym, że świat organizowany przez ludzi i dla ludzi staje się coraz mniej przyjazny ludziom, przestrzeń prywatna ponownie nabiera dla mnie znaczenia jako rodzaj schronienia, próba uporządkowania myśli i odczuć. Jednym z najważniejszych celów aktywności ludzkiej jest poznanie, ale przede wszystkim należy dokonać starannego oglądu samego siebie, ponieważ jest to pryzmat przez który percypujemy świat istniejący poza nami.
Odlot
Erwin
Pofolgować sobie i wyłaczyć
Amela śp.
jestem jak wierzba, wiecznie płacząca
"Wykroje z życia", rysunek na wykroju, cienkopis, nić, ogień
Fair play?
dalmatyńczyk pesymista
Pan da negatyw!
Tylko kos ma żółty nos, czyli małe z impetem, satyrykon 2013?
Cień szansy na aureolę
Cień skrzydła
Cień schronienia
szki4
sobota, 3 maja 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Archiwum bloga
O mnie
- Poczęta Paulina
- Bielsko-Biała, Silesia, Poland
- Jestem absolwentką Instytutu Sztuki w Cieszynie (2005) i adiunktką (doktorat 2013) w macierzystej uczelni (habilitacja 2020). Od 2017 roku prowadzę autorską Pracownię Działań Unikatowych oprócz zajęć w Pracowni Rysunku. Ekspresja poprzez twórczość pomaga mi dotrzeć do tego, co jest w głębi mnie i co mnie kształtuje. Moje artystyczne ingerencje pojawiają się tam, gdzie redefiniowane relacje pomiędzy naturą i kulturą, tym, co wrodzone, a tym, co nabyte i wpojone. Tworzę prace w obrębie szeroko pojętej tkaniny eksperymentalnej, obiektu i rysunku. Moje twórcze poszukiwania ogniskuję na najbliższe mi otoczenie, przedmioty potoczne, praktyki codzienne dzięki którym projektuję własny sentyment odkrywając mikrosensy i bezsensy mojego otoczenia. Jestem fascynatką recyklizacji w sztuce i kolekcjonerką dziwności. Pracuję w oparciu o przedmioty znalezione i materiały codziennego użytku, fotografie analogowe oraz cyfrowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz