Odlot

Erwin

Pofolgować sobie i wyłaczyć


Amela śp.


jestem jak wierzba, wiecznie płacząca

"Wykroje z życia", rysunek na wykroju, cienkopis, nić, ogień

Fair play?

dalmatyńczyk pesymista

Pan da negatyw!

Tylko kos ma żółty nos, czyli małe z impetem, satyrykon 2013?

Cień szansy na aureolę

Cień skrzydła

Cień schronienia












































































































































































































































szki4



poniedziałek, 30 marca 2009

„Zasłona firana”, Obiekt- instalacja, Paulina Poczęta, Galeria 36.6, 16.04.08-16.05.08

Korytarz – pomieszczenie komunikacyjno- użytkowe, łączące ze sobą pomieszczenia wewnątrz budynku lub mieszkania...łączące ze sobą. Czy to możliwe, czy ktoś zatrzyma się bo obiekt – instalacja? Stawiam pytanie, wieszam za słoną firanę. To nie wystawa firan, powiedziałam otwierając wystawę, a więc czego?
Wisząca, ażurowa, długa tkanina delikatnie otula to, co mi bliskie, co zachować chciałam, , co być może stanie się bliskie Tobie...łączące ze sobą... Ty, który przemierzasz korytarz czy wiesz, że marzyłam w dzieciństwie o torcie prawdziwym, wysokim aż po lukrowane zadaszenie słodyczy, ze świeczkami? Musiałam zrobić go sama, płonie teraz gdy chcę, na nikomu niepotrzebnych kryształowych paterach ustawionych w stos. Jak stos rzeczy, które pietrzą się najpierw w zasiegu ręki, potem nad głowami na strychach, wreszcie pod nogami, na śmietniskach.”Co się tutaj spodziewsz zobaczyć? Ja widzę. Sprawdzam, co istnieje w świecie. Co zostało. Co odrzucono. Co już nie jest w cenie. Co trzeba było poświęcić. Co, czyimś zdaniem może kogoś zainteresować. Ale to rupiecie. To tutaj, już zostało przebrane. Chociaż tam może być też coś wartościowego. Właściwie nie wartościowego. Ale coś, co ja chciałabym mieć. Co chciałabym ocalić. Coś, co do mnie przemawia. Do moich tęsknot. Przemawia do, przemawia o. Ach...” (Susan Sontag, „Miłośnik wulkanów”)
Dalej cytując S. Sontag mogłabym zadać pytanie „Po co wchodzić? Czy naprawdę masz czas do stracenia? Będziesz patrzeć?”...O - lalki, setki kończyn, poszarpane korpusy, pozostałości zawieszone w tiulowym kokonie. „Bedziesz czuła pokusę i wstręt”. Ale zrozum, one były już zapomniane, przedłużam ich życie tworząc protezę jak te uszyte porterty „Ja + Wy = Ono”, może je dostrzegłeś, patrzą na zewnątrz przez szybę jak parkujesz swój samochód. „Te rzeczy są brudne, niektóre połamane.” Uszczerbiony, stary stół, niepasujący, zbyt mały taboret i szuflada, która kusi by ją otworzyć a przecież bywają i te zamknięte na klucz, choć puste. „Poreperowane byle jak albo i wcale”, jak obudowa starego zegara w której czas odmierza mała żarówka parząca głowę porcelanowej lalki, też już komuś niepotrzebnej. A bańki nie są mydlane, w szeregu nierównych przegródek chronią fotograficzne portrety rodziny? Mnie? Kogo wyleczyły? Kogo więziło białe, stare łóżeczko dziecięce, z którego wyrwany został szczebel by bańki miały gdzie się zatrzymać.
„Nie będę Ci mówić o pasjach, mrzonkach, o których nie musisz wiedzieć. Musisz. Ależ nie.” To prawda, nie potrzebujesz żadnej z tych rzeczy i wystawa skończona. Gaszę tort, zdmuchując lampki choinkowe z gniazdka, mogę pomyśleć kolejne życzenie. Jedno z nich, by zapominając, zachować pamięć tą szczególną. „Oddalenie każdej rzeczy jest raczej proporcjonalne do siły wzroku jaką się odznacza spoglądająca pamięć, niż do rzeczywistej odległości wyrażonej w dniach.”(Marcel Proust, „W poszukiwaniu straconego czasu”). Czas odnaleziony to ten, gdy zatrzymałaś się i pokolorowałaś mi moją historię.
Paulina Poczęta

Brak komentarzy:





O mnie

Moje zdjęcie
Bielsko-Biała, Silesia, Poland
Jestem absolwentką Instytutu Sztuki w Cieszynie (2005) i adiunktką (doktorat 2013) w macierzystej uczelni (habilitacja 2020). Od 2017 roku prowadzę autorską Pracownię Działań Unikatowych oprócz zajęć w Pracowni Rysunku. Ekspresja poprzez twórczość pomaga mi dotrzeć do tego, co jest w głębi mnie i co mnie kształtuje. Moje artystyczne ingerencje pojawiają się tam, gdzie redefiniowane relacje pomiędzy naturą i kulturą, tym, co wrodzone, a tym, co nabyte i wpojone. Tworzę prace w obrębie szeroko pojętej tkaniny eksperymentalnej, obiektu i rysunku. Moje twórcze poszukiwania ogniskuję na najbliższe mi otoczenie, przedmioty potoczne, praktyki codzienne dzięki którym projektuję własny sentyment odkrywając mikrosensy i bezsensy mojego otoczenia. Jestem fascynatką recyklizacji w sztuce i kolekcjonerką dziwności. Pracuję w oparciu o przedmioty znalezione i materiały codziennego użytku, fotografie analogowe oraz cyfrowe.